Noc Kupały (Na Jana na Kupała)

← wróć

Noc Kupały Henryka Siemiradzkiego

Noc Kupały to wielkie misterium ognia i wody - i w głównej mierze poświęcono ją tym żywiołom.
Słońce uznawane było za niebiański ogień, symbolem jego mocy był ogień płonący na ziemi. Podobnie jak w obrzędach Bealtaine ("beltane" - jasny ogień; gaelickie "bil tene" ognie szczęścia) i innych, ogień był najważniejszym elementem obrzędów Kupalnej Nocy i rytuał skrzesania ognia je rozpoczynał.
Poprzedzało go wygaszenie wszystkich palenisk i przygotowanie stosów.
Nowy ogień krzesany był z drzewa. Używano do tego celu kołka (koniecznie brzozowego, gdyż brzoza była świętym drzewem boga-słońca) i jesionowego koła ze szprychami (symbol słońca i jego promieni). Koło oplecione słomą nasączoną smołą, zatknięte piastą na wbity w ziemię kołek obracano tak szybko i długo, póki wskutek tarcia nie stawało w ogniu.
Płonące zdejmowano z kołka i tocząc do kolejnych stosów, rozpalano ogniska.

Ognie płonęły na leśnych polanach, wzgórzach i na rozstajach dróg, a palone nad brzegami wód nadawały im według wierzeń właściwości lecznicze i magiczne.
Do ogni wrzucano zioła, posiadające tej nocy najsilniejszą moc leczniczą i czarodziejską.
Rozsnuwający się po polach dym chronić je miał przed gradem i wszelkimi klęskami.
Wokół płonących stosów skupiali się głównie ludzie młodzi, kawalerowie chcący popisać się zręcznością w skokach przez ogień i dziewczyny w wieńcach z ziół na głowach i białych sukniach przepasanych bylicą.
Tworząc taneczny krąg wrzucały w ogień pęczki ziół i wzywając Kupałę i Ładę (boginię płodności i wegetacji) pieśniami prosiły o odwzajemnioną miłość i udane małżeństwo.
Bylicą dla zachowania zdrowia i ochrony przed wszelkim złem przepasywali się wszyscy, strojono w nią także zwierzęta, kobietom dodatkowo zapewnić miała liczne potomstwo i lekki poród.
Zioła zebrane w noc kupalną wetknięte w strzechy chat, kruszone i rozsypywane na drogach i rozstajach zabezpieczały przed złymi mocami.
Wiązanki ziół i kwiatów zanurzano w wodzie, wito i wrzucano wieńce, by ich moc przeniknęła do wód.
Oba żywioły miały moc oczyszczającą, skakano więc przez ogień i zanurzano się w wodach, by oczyścić ciało i duszę.
Zwyczaj rozpowszechniony był w całej Europie. W Grecji dziewczęta i chłopcy wierzyli, że skacząc pozostawiają w ogniu swoje grzechy, w Czechach i w Polsce w ogniu pozostawały także choroby i złe moce, w Rosji skakały pary trzymające figurkę Kupały, pilnie bacząc, by jej nie upuścić, co kładłoby kres miłości. Skok udany wróżył rychły ślub i szczęśliwe pożycie.
Z wysokości płomieni i skoków odczytywano jak wielka spłynie pomyślność.
Między płonącymi stosami przepędzano bydło, a pochodniami zapalonymi od ognisk oczyszczano domy, zagrody i zagony, odstarszając złe moce, zarzewiem z kupalnych stosów wzniecano nowy ogień w paleniskach.

Nocy pełnej czaru i jedności, harmonii i równowagi towarzyszyły nadzieja i radość. Wyrażane prosto, pieśnią i tańcem, sprzyjały zbliżeniom i swobodnemu kojarzeniu się par.

Urokliwa ciepła noc, przepełniona zapachem jaśminów, akacji, kwiatów i ziół, drżąca od płomieni, połyskliwa szemrzącą wodą, wibrująca od magii, kipieć musiała pragnieniami.
Jeśli obraz dopełnić śpiewem i tańcem, skąpym przyodziewkiem przylegającym do wilgotnych od potu i wody ciał, biesiadowaniem w którym nie brakło syconych miodów i piwa, jakże nie rozumieć rozbudzenia instynktów dążących ku spełnieniu.
Była to noc zalotów, miłości, inicjacji i nieskrępowanej swobody.
Dla młodych ta noc niekiedy stanowiła jedyną możliwość wyboru partnera bez pośrednictwa swatów i podporządkowania woli rodziców.
Przygotowywały się do niej dziewczęta marzące o miłości, zbierając kwiaty i zioła by ustroić się nimi, wiły wieńce, symbol swego panieństwa, wtykając w nie kłębki pakuł, łuczywa, a z czasem świece, by na wodę puszczone wróżyły czy i kiedy miłość nadejdzie.

Przeznaczenie wianków było różne. Plecione z bylicy i suszone, zakładano na rogi bydłu, by ustrzec je od złych uroków, inne stanowiły ozdoby głów dziewczęcych, jeszcze inne służyły wróżbom i pleciono ich parę, dla dziewczyny i jej wybranka.
W tych musiały się znaleźć bylica, piołun i ziele świętojańskie (dziurawiec).
Chętnie przeplatano je liśćmi paproci zwanej nasięźrzałem, zielem przyciągającym spojrzenia płci przeciwnej i strojono kwiatami. Tych powinno być dziewięć, a najchętniej wykorzystywano rumianki, bławatki i rutę.
Wianki wzmacniano grubszymi gałązkami, z czasem wraz ze światełkiem mocowano do deseczki by łatwiej unosiły się na wodzie.
Puszczane parami na płynącą wodę wianki (własny i wybranka), oświetlone płomykami i niesione nurtem wróżyły przyszłość.
Zbliżone lub połączone zapewniały trwałość uczuć, rozdzielone wieszczyły rozstanie.
Dziewczęcy wianek wyłowiony przez kawalera oznaczał szybkie zamążpójście.
Płynący równo z jasnym płomieniem wróżył pomyślność, oddalający się oznaczał czekanie na miłość, zaplątany w przybrzeżną rośliność, płonący lub zatopiony wróżył staropanieństwo, a nawet śmierć.
By dopomóc losowi kawalerowie płynęli za nimi na łódkach lub czekali na nie w dole strumienia, gotowi wyłowić ten dla siebie najważniejszy. Zidentyfikowanie właścicielki wskazywało, że to sam los ją przeznaczył i nie należy mu się sprzeciwiać.

W okolicy gdzie nie było rzeki lub strumienia, dziewczęta chcąc sobie powróżyć, stojąc tyłem rzucały je za siebie na strzechy budynków lub pobliskie drzewa. Jeśli rzucony wianek zaczepił się i nie zsunął, wróżyło to zamążpójście w ciągu roku.

Woda jednak w święcie Kupały odgrywała ogromną rolę, zanurzenie się w niej zapewniało urodę, młodość, powodzenie i zdrowie i jeśli nie było w okolicy rzek, strumieni czy jezior, starano się wykorzystać choćby rosę czy deszcz, a jeszcze lepiej burzę o ile się trafiły.
Utarło się nawet przekonanie, że kąpiel jest dozwolona, gdy wodę uświęci gromowładny Perun podczas burzy łącząc niebo z ziemią. W czasach późniejszych twierdzono że dopiero po 24 czerwca, gdy wody "ochrzczone" są już przez św.Jana, który prześwięcał z nich topielce, dziwożony i rusałki, można kapać się bezpiecznie, szczególnie, jeśli wody zostały "ogrzmiane"i "ochrzczone" świętojańskim deszczem.
Kąpiele były tak ważnym elementem Kupalnej Nocy, że niektórzy etnografowie dowodzili, iż święto przyjęło nazwę od obrzędu kąpieli.

Powszechnie wierzono, że osoby czynnie uczestniczące obrzędach i uroczystościach Kupalnej Nocy, przez cały rok będą żyły w dostatku i szczęściu.
O zapewnienie sobie szczęścia zabiegają wszyscy i zawsze, jakkolwiek by go nie pojmowali.
Według wierzeń, szczęście zapewnić mógł zdobyty kwiat paproci, która na chwilę rozkwita w tę magiczną noc.
Chętnie więc udawano się na poszukiwanie czarodziejskiego kwiatu, jeszcze chętniej parami i choć zazwyczaj z wyprawy panny wracały bez wianka, a kwiatu nikt nie widział, być może tkwił gdzieś ukryty w zanadrzu, skoro w oczach widniał blask...

Któż odgadnie, czy było to odbicie płomieni, czy blask szczęścia posiadacza kwiatu paproci?

źródło: swieta.biz
↑ do góry
← wróć



© 2017 kuczynscy.pl | U Żukoweji Mańki - Agroturystyka Dubicze Cerkiewne, Podlasie